Śluby panieńskie - Akt III - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Scena pierwsza
Aniela, Gustaw.

GUSTAW
wchodząc za Anielą z drzwi prawych
Anielo! jedno, już ostatnie słowo.

ANIELA
Ach, tym "ostatnim" dzisiaj końca nie ma.

Lecz, by ich nadal nie wszczynać na nowo,
Chcę raz ostatni teraz wyznać szczerze:
Że kiedykolwiek i każdy w tej mierze
Taką odpowiedź niemylnie otrzyma,
Jaką pan Gustaw dziś ode mnie bierze.
Przedsięwzięciu więc, nie swojej osobie,
Przypisać całą nieprzyjemność proszę.
Lecz gdy, działając w otwartym sposobie,
Niejaką może osłodę przynoszę,

Chcę się spodziewać, że moje wyznanie
Ściśle tajemnym dla wszystkich zostanie,
Ponieważ czynię wbrew rozkazom matki,
Która rozumie, że choć znaczne siatki
Jednak usidlić kiedyś z czasem mogą
Słowem, mój zamiar zakazała głosić;
Muszę cierpliwie oświadczenie znosić,
Muszę wprzód poznać, nim odprawię kogo.


GUSTAW
Równie więc prostą i ja pójdę drogą;
I ja pomimo Radosta rozkazu
Serce ci moje odsłonię do razu:
Kocham...

ANIELA
Ach, jużem tylekroć słyszała!...

GUSTAW

Ależ mi pozwól - nie ciebie, Anielo.
po krótkim milczeniu
Gdy nas więc chęci przeciwne nie dzielą,
W tobie nadzieja teraz moja cała.
Dziwisz się? Wierzę - lecz tak jest w istocie.
Stryj, który ojca zastąpił sierocie,
Który mym losem od kolebki prawie
Ciągle się dotąd zajmował łaskawie,
Żądał na koniec nagrody ode mnie.

Lecz jakiej, przebóg! - Prośby, łzy, błagania
Co tylko serce do litości skłania,
Wszystkiegom użył, wszystko nadaremnie;
I w końcu przyrzec stryjowi musiałem
Wszelkim staraniem zyskać rękę twoję.
Lecz kiedy dzisiaj z upornym zapałem
Miłość głosiły drżące usta moje,
Ach, mamże wyznać - czy ciebie nie wzruszy?
Bałem się skrycie i truchlałem w duszy.


ANIELA
Jak to? ze strachu?

GUSTAW
Ach, tak jest, niestety!
I wdzięki twoje, i twoje zalety
Których odkrywam krocie w każdej dobie,
Których nie widzieć wolno tylko tobie,
Co jak powabem, tak szczęściem być mogą

Mnie, mnie jednego napełniały trwogą!
Zyskać twój uśmiech, przyjaźne wejrzenie,
Obudzić w sercu najpierwsze westchnienie
Nie chlubą, szczęściem - niebem nazwać muszę,
Jednak trwożyło nie moję już duszę.

ANIELA
Miłość to zatem ku innej osobie?

GUSTAW

A cóż by mogło bronić przeciw tobie?
Kochałem wtedy, kiedym ciebie poznał;
Stąd to dwuznaczne me postępowanie
Podpadło waszej tajemnej naganie.
Czułem jej słuszność i boleśniem doznał,
Że choć bez winy, jestem jednak winny;
Lecz sama powiedz, byłże środek inny?

ANIELA

Ja tylko śmiało to powiedzieć mogę,
Że w tym zamęcie jedną widzę drogę;
Wyznać stryjowi...

GUSTAW
Ach, ileż to razy
Do nóg rzucony i ze łzami w oku,
Wszystko wyznając, błagałem wyroku.

ANIELA

Cóż mówi na to?

GUSTAW
Powtarza rozkazy;
Ty masz, niestety, zostać moją żoną,
Którą mniej zamiar, więcej wstręt oddala,
A zaś kochankę, sercem poślubioną
Nawet przed sobą wspomnieć nie dozwala.

ANIELA

Dlaczego?

GUSTAW
Długiej trzeba by rozprawy;
Lecz krótko mówiąc, dla odwiecznej sprawy
I pojedynku, co ze sobą mieli
Mój stryj i ojciec Anieli.

ANIELA
Anieli?


GUSTAW
Imię stosowne jedno macie obie,
Którego odgłos, bijąc w serce moje,
Budzi swym dźwiękiem lube niepokoje.
Stąd jakiś pociąg zaraz w pierwszej dobie,
Jakby ku siostrze, uczułem ku tobie.

ANIELA
Dziwnie!


GUSTAW
O, gdyby ja tylko kochałem,
A męki moim tylko były działem!
Ale czuć zawsze, że każde szarpnięcie
Echem bolesnym powtarza się skrycie
W drugiej istocie, droższej nam nad życie,
To wszelkich cierpień przechodzi pojęcie!
To przeciw sobie zwraca własną rękę,

By zgasić czucie i wzajemną mękę!

ANIELA
przestraszona, aż prawie do płaczu
Panie Gustawie!... co to jest?... O, Boże!
Zabić się, zabić!... to bardzo nieładnie
To grzech, wielki grzech; kto w niego popadnie,
Na tamtym świecie wiecznie cierpieć może.
Szybka rozmowa:


GUSTAW
Ratuj mnie.

ANIELA
z pośpiechem
Będę, będę - lecz czy mogę?

GUSTAW
Możesz.


ANIELA
jak wyżej
O śmierci nie będę słyszała?

GUSTAW
Nie.

ANIELA
Ja się jeszcze dotąd trzęsę cała.


GUSTAW
Chcesz więc?

ANIELA
Ale jak?...

GUSTAW
Ja ci wskażę drogę:
Wstaw się do matki...


ANIELA
Dobrze, ja się wstawię.

GUSTAW
Niech mi przebaczy.

ANIELA
O, przebaczy pewnie.

GUSTAW

Proś!

ANIELA
Będę prosić, błagać, płakać rzewnie,
Aż mi przyrzeknie pomagać w tej sprawie;
Lecz nie rozpaczaj, mój panie Gustawie.

GUSTAW
W twoim więc ręku szczęście, życie moje.


ANIELA
W moim? - Dlaboga!

GUSTAW
Matka uproszona...

ANIELA
Ach, będzie, będzie, tego się nie boję
Lecz, koniec końców, cóż potraf ona?


GUSTAW
Stryja przebłaga.

ANIELA
radośnie
Prawda! wyśmienicie!
Biegnę bez zwłoki, tu idzie o życie.

GUSTAW
Przebóg! nie teraz - miałaby przyczynę

Oskarżać stryja o zbyt wielką winę,
Ze twą spokojność, nawet przyszłość całą
Chcąc mnie powierzyć, narażał zbyt śmiało.
To by ich przyjaźń niemylnie zerwało,
A ja nieszczęsny, cel gniewu stron obu,
Cóż bym mógł zrobić, jak wstąpić do grobu.

ANIELA
Ach, cóż więc czynić?


GUSTAW
Chcesz mi pomóc?

ANIELA
Chętnie.

GUSTAW
Zostańmy zatem tak, jak do tej chwili:
Ja - niby zawsze zakochany w tobie,

Ty - na tę miłość patrząc obojętnie.
A później, gdy nas już będą naglili,
Głośne, wyraźne oświadczenie zrobię,
Ty mi odmówisz w podobnym sposobie,
Tym zwrotem twoję matkę to nie zdziwi,
A mój stryjaszek, chodź się nieco skrzywi,
Brak posłuszeństwa zarzucać nie będzie.
Wtedy dopiero wzywam twej obrony
Przebłagasz matkę, oświecisz w tym względzie.


ANIELA
Rozumiem, dobrze.

GUSTAW
całuje w rękę
Więc bez nienawiści?...

ANIELA
Będę się cieszyć, jak się nasz plan ziści.


GUSTAW
Pamiętaj, zawsze postępując śmiele,
Ile ci ufam, jak zwierzyłem wiele.
Jeśli opuścisz w tej smutnej potrzebie,
Ja w świecie nie mam nikogo prócz ciebie;
W tobie jedyna opieka, obrona,
Bez ciebie szczęścia nadzieja stracona.
O, niech z twej ręki Anielę otrzymam,

A dosyć czucia, dosyć życia nie mam,
Bym mógł odwdzięczyć dobro mi nadane,
Com go niegodny, lecz godnym się stanę.
Całuje ją w rękę z uczuciem. - Przy ostatnim wierszu wszedłszy,
Radost, nie widziany, daje brawo, klaszcząc w ręce.


Scena druga
Aniela, Gustaw, Radost

ANIELA

Słyszał?...

GUSTAW
Co? słyszał?

RADOST
Brawo, dzieci, brawo!

GUSTAW
rzucając się na kolana przed Radostem

Przebacz mi, stryju!

RADOST
cofając się zadziwiony
A! a to co znaczy?

GUSTAW
posuwając się za nim, cicho
Kiedyś już słyszał, łajże mnie, a żwawo.


RADOST
Guciu!

GUSTAW
cicho
Gniewaj się.
głośno
Lituj się rozpaczy!
w tył się skłaniając, jakby odtrącony

Niech mnie twa ręka srodze nie odpycha!
cicho
A gniewajże się, stryjaszku, do licha!

RADOST
Słuchaj no, trzpiocie...

GUSTAW
cicho
Lepiej! to za mało.


RADOST
Czyś ty oszalał?

GUSTAW
cicho
Dobrze.
głośno
Już się stało!


RADOST
Tego już nadto!

GUSTAW
głośno
Wszystko jej wyznałem.
cicho
A nuże teraz! z największym zapałem!...

RADOST

A do stu katów!

GUSTAW
cicho
To, to, to!

RADOST
Drwisz sobie!

GUSTAW

głośno, tragicznie
Stryju mój, stryju! chcesz mnie widzieć w grobie.

RADOST
rozgniewany
Dosyć tych żartów, dosyć już, mój panie!
Rób sobie, co chcesz, niech się, co chce, stanie,
Ja szalonemu nie chcę szukać żony!
odchodząc

A to waryjat - wyraźnie szalony!

Scena trzecia
Aniela, Gu.staw

ANIELA
niespokojnie
Cóż teraz będzie?

GUSTAW

do siebie
Ścierpły mi kolana.

ANIELA
Nie dał się zmiękczyć.

GUSTAW
To rzecz niesłychana...

ANIELA

Może nie słyszał.

GUSTAW
Jak to - �może"?

ANIELA
Może.

GUSTAW
Samaś mówiła...


ANIELA
Nie, jam się pytała.

GUSTAW
Więc bez potrzeby ta utarczka cała
I w najmniej dobrej wyprawiona porze,
Bo że nie słyszał, jestem pewny prawie,
Lecz o co idzie, łatwo teraz zgadnie.


ANIELA
Wszystko zerwane niewcześnym zapałem.

GUSTAW
Tak mnie znienacka i tak podszedł zdradnie!

ANIELA
chodząc niespokojnie
Cóż ja nieszczęsna pomogę w tej sprawie!


GUSTAW
na stronie
Mojego planu powierzyć nie chciałem.

ANIELA
jak wyżej
Jakże też można w porywczym zapędzie
Zniszczyć od razu, cośmy przedsięwzięli!
Biedna Aniela! ileż cierpić będzie!


GUSTAW
biorąc ją za rękę
Jakże nie kochać tej lubej Anieli?

ANIELA
Kochać ją trzeba.

GUSTAW
Poprzysięgłem sobie.


ANIELA
Ach, chętnie wierzę.

GUSTAW
W tym moje życzenie.
Sama więc widzisz - w tobie, tylko w tobie
Pomoc mam jednę, a wszystkie nadzieje.

ANIELA

Cóż ja pomogę i cóż ja odmienię?
Radost, tak dobry - dziś zemstą goreje.

GUSTAW
Jeśli nie słyszał, wszystko ja naprawię.

ANIELA
Nie trać więc czasu; idź, panie Gustawie.

GUSTAW

Ty zaś unikaj wszelkiej z nim rozmowy,
Ale się staraj, abyśmy po chwili,
Dla dalszej jeszcze w tym względzie umowy,
Znowu sam na sam tu ze sobą byli.
biorąc za rękę
I obyś zawsze, ciągle pamiętała,
Ze w twoim ręku moja przyszłość cała,
A nawet więcej - i szczęście Anieli,

Z którą już w świecie nic mnie nie rozdzieli.
Całuje ją kilka razy w rękę; idzie ku drzwiom swojego pokoju,
a obejrzawszy się, w inne drzwi odchodzi.


Scena czwarta
ANIELA
sama, chodzi zamyślona, potem siada, opierając głowę na ręku
Dziwnie - i dziwnie! Brzmią mi jeszcze uszy
Słowami, dotąd nie znanymi duszy.

Jak on ją kocha! - i pewnie nie zwodzi:
Wszystko, co powie, wzrok jasny dowodzi.
On z nią szczęśliwy, ona z nim szczęśliwa
I na czymże im, na czym jeszcze zbywa?...
Jednego słowa do szczęścia im trzeba.
A do jakiego, do jakiego! - nieba!
Ufają sobie, kochają się szczerze...
Jestżem szczęśliwsza, że w miłość nie wierzę?
Jednak ta miłość jest, trwa, dowiedziona...

O, Boże! serca nie czuję śród łona...

Scena piąta
Aniela, Klara, [później Radost i Gustaw.]

KLARA
Czegóż tak dumasz? Piszesz dzieło może?

ANIELA
Ach, Klaro, Klaro, żebyś ty wiedziała!...

Lecz twoja przyjaźń zdradzić nas nie może,
Wszystko ci powiem... Krótko więc - rzecz cała:
Gustaw już nie mnie, lecz kocha Anielę,

KLARA
Kogo?

ANIELA
Anielę - ale Radost broni.
To wielki sekret! Nie wydaj, dlaboga.


KLARA
ciekawie
Ależ nic nie wiem.

ANIELA
Bo to już za wiele.

KLARA
Co?


ANIELA
Ta zawziętość, nienawiść zbyt sroga!

KLARA
z wzrastającą niecierpliwością
Czyja?

ANIELA
Radosta.


KLARA
I do kogo?

ANIELA
Do niej.

KLARA
Ależ...

ANIELA

Nie dręcz się obawą daremną
Gustaw się wcale nie chce żenić ze mną.

KLARA
To źle! Mężczyzna powinien chcieć zawsze,
Ażeby poznał, jak kobiety gardzą,
Zwłaszcza ten Gustaw, co to uczy rządzić.

ANIELA
On i tak biedny!


KLARA
ironicznie
Biedny?

ANIELA
Musiał błądzić.

KLARA
Wzbudził więc, widzę, uczucia łaskawsze.


ANIELA
Ja wszystkich mężczyzn nienawidzę bardzo,
Ależ on swój los w moje ręce składa
Bronić go muszę.

KLARA
Tak? I bronić rada.

ANIELA

Rada, nierada - zdradzić go nie mogę.

KLARA
Zdradź go, zdradź, moja duszko! zdradź sułtana.

ANIELA
Nigdy, przenigdy!

KLARA
Ja tobie pomogę.


ANIELA
A taż Aniela, tak szczerze kochana?

KLARA
Znowu nic nie wiem.

ANIELA
Wszystko ci wyjaśnię.

KLARA

ciekawie
Mówże.

ANIELA
Gdzie mama?

KLARA
Wołała cię właśnie.

ANIELA

Ona tak dobra -- i jej wszystko zwierzę,
Jej tylko jeszcze, a więcej nikomu.

KLARA


strona:   - 1 -  - 2 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Śluby panieńskie - streszczenie
2  Śluby panieńskie - cytaty
3  Śluby panieńskie komedią o miłości oraz komedią miłości



Komentarze: Śluby panieńskie - Akt III

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: