Śluby panieńskie - Akt II - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Scena pierwsza
P. Dobrójska, Radost

P. DOBRÓJSKA
Tak, tak, panie Radoście, podzielam twe żale,
Ale mi się pan Gustaw nie podobał wcale;
Miłość własną - przeczącą, co drugim należy,
Najtrudniej mi przychodzi przebaczyć młodzieży.


RADOST
Tej wady Gustaw nie ma.

P. DOBRÓJSKA
Ma tylko zalety,
A żadnej wady? prawda?

RADOST
Ach, ma, ma, niestety!


P. DOBRÓJSKA
A tą jest?

RADOST
Roztargnienie, wesołość, pustota...
No, co mam obwijać - trzpiot!

P. DOBRÓJSKA
Nie widzę w nim trzpiota.


RADOST
Ach, mościa dobrodziejko, któż to już zaprzeczy?
Ale ma serce dobre, głowę nie od rzeczy;
To nie minie, jak płochość, z czasem nie uleci,
To jest szczęścia rękojmią dla żony i dzieci.

P. DOBRÓJSKA
Wszystko dobre w nim widzisz.


RADOST
Kocham go jak syna.
żałośnie
Ale tylko -ja jeden.

P. DOBRÓJSKA
To nie moja wina.

RADOST
I Aniela się krzywi.


P. DOBRÓJSKA
I w prawdzie - ma czego.

RADOST
Biedny Gustawek! Wszyscy bij zabij na niego.

P. DOBRÓJSKA
A ten sen? jest trzpiotostwo? Nie - lekceważenie.

RADOST

Ach, wszak ci-m go obudził!

P. DOBRÓJSKA
A to jak ocenię,
Gdy potem wleciał do nas, jakby jęty szałem?
Co robił? - Byłeś.

RADOST
Wszak ci na niego mrugałem!


P. DOBRÓJSKA
Lubię w młodym wesołość; i wesołość szczera,
Choć czasem w zbytek przejdzie, jednak wzgląd odbiera;
Lecz udana, już nie ma do tych względów prawa,
I taka dziś wzbudziła szaleństwa Gustawa.

RADOST
Szaleństwa!... Był szalony - to nie ma gadania,
Lecz czasem i nieśmiałość do tego nas skłania:

Drży, stoi, a potem huż! jak ów koń z narowu,
Co raz z miesca -już nie zna ni płotu, ni rowu;
Otóż tak i z Gustawem. - Nikt nie wie, co gani.

P. DOBRÓJSKA
wstrzymując się od śmiechu
Co? on...

RADOST
sens kończąc

Nieśmiały.

P. DOBRÓJSKA
Gustaw?

RADOST
Gustaw - ręczę pani.

P. DOBRÓJSKA
A, wybornie!

śmieje się
O, biedny! biedny Gucio mały.
Trzech nie zliczy!
Śmieje się.

RADOST
zmieszany
No... prawda, że jest nadto śmiały,
żałośnie

Ale cóż ja mam robić?

P. DOBRÓJSKA
Wziąć go lepiej w kluby`;
Bo, mówiąc między nami, ten Gustawek luby
Wyrabia ze stryjaszkiem, co mu się podoba.

RADOST
Oho, ho, ho! I jedna nie przeminie doba,
Żeby mu paternoster nie wleciał do ucha.


P. DOBRÓJSKA
O, tak, wiem dobrze: waćpan zrzędzisz - on nie słucha.

RADOST
Ach, jak on mi dziękuje za każdą przestrogę.
Ale chcesz pani prawdy, ja nią służyć mogę:
Pani to dobrodziejka psujesz panny swoje.

P. DOBRÓJSKA

Ja psuję?

RADOST
Pani.

P. DOBRÓJSKA
Bój się Boga!

RADOST
Ja się boję,

Lecz tak jest.

P. DOBRÓJSKA
Drżą przede mną.

RADOST
ironicznie
Zapewne!

P. DOBRÓJSKA

I pewnie.
Szkoda, żeś tu dziś nie był, jak płakały rzewnie.

RADOST
Ale chociaż ja zero, Gustaw pełen winy,
Jednak nic mi nie kryje.

P. DOBRÓJSKA
Cóż znaczą te miny?
Ściągasz je do Anieli albo też do Klary?


RADOST
Hm! hm!

P. DOBRÓJSKA
Cóż ?

RADOST
Jakieś śluby...

P. DOBRÓJSKA

Dziecinne zamiary!
O których nie chcę wiedzieć, domyślam się ledwie,
Długo przy matce Klary bawiły obiedwie,
Wiesz, jakie przed oczyma miały tam pożycie;
Przy tym kilka złych książek, przeczytanych skrycie,
Równie jak mego szwagra gorszące rozmowy,
Wpoiły - nie w ich dusze, ale w młode głowy,
Ową nienawiść mężczyzn, którą ciągle puszą.
Na cóż więc zbijać myśli, co się zmienić muszą?


RADOST
Zmienić się zmienią, pewnie - lecz kłopot dla Gucia.

P. DOBRÓJSKA
Zresztą lepiej za mało niż za wiele czucia.

RADOST
z uczuciem, całując ją w rękę
Ach, mościa dobrodziejko!


P. DOBRÓJSKA
Zawsze Radost jeszcze...

RADOST
jak wprzódy
Zawsze.

P. DOBRÓJSKA
Idź, popieść Gucia.

Odchodzi.

RADOST
grożąc
Już ja go popieszczę.

Scena druga

RADOST
sam

Co ja pocznę z tym chłopcem! to rzecz niesłychana!
Żebym go mógł, u czarta, związać jak barana,
Przywieść gwałtem przed ółtarz, narzucić mu żonę,
Szczęście by dla obójga było zapewnione.
Ale trzpiot w sprawie, piskórz w stawie -jeden diasek!
Tu go trzymasz tu nić masz - w oczach pewny piasek.

Scena trzecia
Radost, Gustaw


GUSTAW
A co, stryjaszku? - Wszak poprawa wielka?

RADOST
Gdybym nie widział, nie dałbym był wiary.

GUSTAW
Tylko coś trochę bruździ mi Anielka.

RADOST

Już tak - za pan brat! - Jakby z jednej pary?

GUSTAW
Dąsa się na mnie.

RADOST
do siebie
�Anielka"! No, proszę!

GUSTAW

Ale im rzadsze, tym większe rozkosze;
Niech mało mówi, a kocha bez miary,
Bo coraz więcej za serce mnie chwyta.

RADOST
rozgniewany
A ty coraz mniej.

GUSTAW
Mniej?


RADOST
Mniej.

GUSTAW
Czy żart?

RADOST
ironicznie
Żart, żart.


GUSTAW
To źle.

RADOST
z wzrastającym gniewem
To dobrze.

GUSTAW
Czemu?


RADOST
Boś tego wart.

GUSTAW
Cóżem ja zrobił?

RADOST
I jeszcze się pyta!
Zmiłuj się, powiedz, czyś duszy chciał ze mnie?

Czy tarantula pogryzła ci pięty,
Że kiedym mrugał i krząkał daremnie,
Ty w susach, skokach, na wszystko zawzięty,
Tłukłeś, łamałeś - nawet biedną suczkę...

GUSTAW
Cóż złego? - Chciałem pokazać im sztuczkę.

RADOST
O, ty do sztuczek! mistrz! jakby spadł z nieba!

Lecz nie do takich, gdzie zgrabności trzeba.
Kto z wesołości do głupstwa przechodzi,
Może rozśmieszyć - sobie tylko szkodzi;
Lecz kiedy głupstwem chce zabawiać kogo,
Krzywdzi go wtenczas i złą idzie drogą.

GUSTAW
Prawda, stryjaszku, prawda co do joty;
Co to za szczęście, że cię mam przy sobie,

Że zawsze radzisz w tak jasnym sposobie,
Bo nieraz głupstwo byłbym zrobić w stanie.

RADOST
wznosząc oczy ku niebu
Byłby!

GUSTAW
ściskając go
Dziękuję, mój stryjaszku złoty,

Za twoją radę, za twoje kazanie;
Wszystko już teraz, jak każesz, tak zrobię.

RADOST
prosząc
Więc te rozmowy...

GUSTAW
Ej, tam u kaduka!
Już w gardle stoi to wiejskie gdakanie!


RADOST
O, o -już zły, już.

GUSTAW
Nazbyt wielka sztuka,
Z miasta przybywszy, wiejskie bawić panie:
Wspomnij świat wielki - �ho, ho! górne tony!"
Mów o rolnictwie - �za cóż to nas trzyma,
Czy nad młot, omłot, innej treści nie ma?"

O literaturze - �fiu! jaki uczony!"
Żartuj - trzpiot z ciebie; nie żartuj - rozumny.
Bądź wesół - szydzisz; bądź smutny - pan dumny;
Dosyć, że na wsi, nim będziesz poznany,
Mów i rób, co chcesz, zawsześ wart nagany,

RADOST
Ależ Aniela - czy jej także warta?

GUSTAW

Cóż mam z nią mówić? - Mówiłem o łanach,
Łąkach, strumykach, owcach i baranach,
O czymże jeszcze mam mówić, u czarta?

RADOST
Kiedy się gniewasz i sadzisz czartami...
Ale cóż w mieście?...

GUSTAW
Nie gadam z pannami...


RADOST
Panna - nie-panna, któż wgląda tak ściśle.

GUSTAW
Ach, mój stryjaszku, jakżeś się zestarzał!
Gdy nie śmiem wyrzec, co z zapałem myślę,
Sto słów na jedno będę giął, powtarzał,
Nim mnie powoli do celu przybliży;
Bo myśl, jak woda - im ciaśniej, tym wyżej.


RADOST
Argument jasny, porównanie piękne.

GUSTAW
Z panną sam powiedz, kiedy raz już jęknę:
�Kocham waćpannę", a ona odpowie:
�Kocham waćpana" -już ci po rozmowie. "

RADOST

A jak - "nie kocham"?

GUSTAW
Także koniec będzie.

RADOST
Lecz z tobą końca i diabeł nie dójdzie.
Ale stój, czekaj! zatrzymaj się w pędzie!
Wiesz, jaki zamiar Anieli i Klary?


GUSTAW
Nie.

RADOST
Żadna za mąż nie chce i nie pójdzie.

GUSTAW
z udanym przestrachem, odprowadzając na stronę
Jak to, stryjaszku? - A, to nie do wiary!
Chcą mężczyzn zgubić, trwać w panieńskiej cnocie?

Może tak wszystkie?

RADOST
głaszcząc go pod brodę
Oj, ty, ty, mój trzpiocie!
Odchodzi.

GUSTAW
sam, po krótkim milczeniu
Ten wzrok oziębły, a miłosne oko,

Westchnienie - w piersiach zamknięte głęboko,
Czoło pochmurne, kiedy twarz się śmieje,
Na honor - lubię, kocham się, szaleję!

Scena czwarta
Aniela, Klara, Gustaw.
Aniela wkrótce siada i haftuje. Gustaw do niej zawsze obraca
mowę; znaczna różnica i nagły przechód w jego rozmowie: do

Anieli z przymileniem, do Klary uszczypliwie albo z gardzącą
obojętnością. - Klara mówi szybko i z zapałem, często za Anielę;
Aniela powoli i łagodnie, jak i w następujących scenach

GUSTAW
Po długiej wojnie zawieszenie broni.

ANIELA
Pokoju proszę.


GUSTAW
Któż od niego stroni?

KLARA
między nimi
Nie każdy godzien.

GUSTAW
nie zważając na Klarę
Pierwszy więc warunek?


KLARA
O, nie tak bystro!...

GUSTAW
Wzajemny szacunek.

ANIELA
I neutralność moja.

GUSTAW

Być nie może;
Zróbmy zaczepno-odporne przymierze.

KLARA
Co za wspaniałość!

GUSTAW
Punkta więc ułożę,

ANIELA

Żarty!

GUSTAW
Ja proszę.

KLARA
Bardzo temu wierzę.

GUSTAW
Cóż?


KLARA
Radzę...

GUSTAW
Błagam.

KLARA
na stronie
Czy on mnie nie widzi?...


GUSTAW
Wiernie dotrzymam.

KLARA
na stronie
Czy on ze mnie szydzi?

GUSTAW
Dwakroć przysięgnę.


KLARA
Przysięga bez miary,
Kto żebrze wiary.

GUSTAW
nie patrząc na nią, obojętnie
I żebrak ubogi
Skarb znaleźć może.


KLARA
Dużo na to - drogi.

GUSTAW
jak pierwej
Odległość celu nadziei nie zmniejsza.

KLARA
Trudna to zdobycz.


GUSTAW
patrząc jej w oczy, z flegmą
Lecz skromność trudniejsza.

KLARA
z zapałem
Wojna więc.

GUSTAW

Przeciw pani jestem zbrojny.

ANIELA
Ja trzymam ż Klarą.

GUSTAW
Zazdrościć jej muszę.

KLARA
A ja z Anielą.


GUSTAW
Zatem nie ma wojny.

KLARA
z wzrastającym zapałem
A to dlaczego?

GUSTAW
obojętnie

Bo jestem spokojny,
Nie -jak mężczyźnie, lecz pannie przystoi.

KLARA
z zapałem
Nie - otwartości mężczyzna się boi,
Chciałby mgłą zawsze okryć swoję duszę,
By mieć dwa światła i stać między dwiema.

GUSTAW

Skąd o mężczyznach takie złe mniemanie?

KLARA
Owszem, pochlebne.

GUSTAW
ironicznie
Głębokie problema!
Nie mój to rozum rozwiązać go w stanie.


KLARA
Zwodzić i zdradzać wszak najmilsza sztuka?
Każdy z niej chluby, w niej nagrody szuka;
Im więcej ofiar naliczy, nakłamie,
Tym w chwalebniejsze uwieńczy się znamię.

GUSTAW
Hm! bardzo panią żałuję.

KLARA

A! bardzo panu dziękuję.
Lecz jeśli łaska, z jakiegoż powodu?

GUSTAW
z fIegmą
Że z tak niewinną duszą, tak za młodu,
Już doświadczyłaś, co jest męska zdrada.

KLARA
Już doświadczyłam? i któż to powiada?


GUSTAW
Zdrowy - choroby, bogacz - nie zna nędzy,
Tak równie - zdrady, kto nie był zdradzany.
Z kilku zaś książek, czytanych czym prędzej,
Rozsądek wzbrania ogólnej nagany.

ANIELA
Ależ i przykład zostaje w pamięci.


GUSTAW
ściągając do Klary
O, przykład! Przykład dobre i złe mieści,
Ale najczęściej złem nas tylko nęci.
do Klary
Mszcząc zatem krzywdy całej płci niewieściej,
Nadobna Klara poprzysięgła sobie
Nie uszczęśliwić żadnego z czcicieli.


KLARA
porywczo
Któż to mówił?

GUSTAW
z flegmą
Kto? - Albin.

KLARA
jak wyżej

W tym sposobie
Pan Gustaw pewnie ze strony Anieli
Podobne śluby wkrótce nam ogłosi;
Każdy się chętnie własną dzieli klęską.

GUSTAW
ukrywając urazę, z uśmiechem
Hm! Panna Klara walczy duszą męską
I zapał, który jej rumieniec wznosi,

Czas Amazonek przed oczy nam stawia.


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Śluby panieńskie - streszczenie
2  Magnetyzm serc – teoria
3  Komedia jako gatunek



Komentarze: Śluby panieńskie - Akt II

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: